Nie miałbym nic przeciwko inwigilacji (podsłuch, maile, wyszukiwanie w Google), tylko że…

Ten kto ma znajomości w policji i w prokuraturze, nad kim jest korupcyjny parasol ochronny, temu nie zaszkodzi ułatwienie inwigilacji służbom. Co najwyżej, będzie go to więcej kosztowało – większe łapówki, gdy mu powiedzą, ze podsłuchali lub przeczytali to i owo i wiedzą więcej niż do tej pory. To będą raczej nader rzadkie przypadki, bo coś takiego byłoby „świństwem” i między „dżentelmenami” tak się nie robi, jeśli układy są partnerskie (wspólne polowania, imprezki, dziwki itp.).

A co z tymi osobami, które nie łamią prawa? Pierwsza sprawa – prywatność – podsłuchanie intymnych, wstydliwych, komicznych, obyczajowo kompromitujących (ale nie przestępczych) itp. tematów, przeczytanie takichże maili, przeanalizowanie wyników wyszukiwania w np. w Google, gdzie ktoś np. nawet nie będąc gejem (zaznaczam na wszelki wypadek że ja nie jestem) wpisał sobie np. z ciekawości „facet obc…ąga facetowi” itp. OK. mogę na to przystać, że ktoś w służbach „prewencyjnie” będzie na chybił trafił inwigilował tak, niczym wyrywkowa kontrola trzeźwości kierowcy. Pod warunkiem jednak, że zachowa to tylko dla siebie, jeśli nie wyłowi zakrawających na przestępcze, śladów. Problem jednak w tym, że prawdopodobnie dowie się o tym w policji (w innych służbach) wiele osób nieuprawnionych, bo inwigilujący zacznie rozpowiadać towarzysko, że ktoś np. powszechnie znany w mieście, powiedział przez telefon do jakieś pani Agnieszki, że nie może się już doczekać kiedy się znów spotkają i zrobi jej dobrze językiem itp. Następnie chamy w mundurach policyjnych powiedzą o tym właścicielom barów (częste znajomości z policjantami) a te gnoje rozniosą to jeszcze szerzej i w końcu dowie się o tym pół miasta jak i o tym, o którą panią Agnieszkę chodzi. Sam to przeszedłem nieraz, więc wiem, co mówię. Co prawda nie w jakichś takich wstydliwych tematach, ale jednak trochę towarzysko i zawodowo mi to zaszkodziło albo mogło zaszkodzić. Po prostu, policja i prokuratura rozpowiadała o moich sprawach zawodowych, sprawach z moich zawiadomień prokuratury oraz przeciwko mnie (bezpodstawnych). Dopuszczali się nagminnie i bezczelnie takich przestępstw ujawniania informacji z postępowań. Niektórzy robili to z premedytacją, aby zaszkodzić mi nieformalnie, ujawniając rzeczy wyrwane nazwijmy z kontekstu. Zasadniczo jednak plotkują bezprawnie aby się „wykazać”, znaleźć słuchaczy, być mile widzianymi w barach itd., bo są głupi, leniwi, skorumpowani i sukcesami w pracy nie mogą się wykazać, więc potrzebę „osiągnięć” w taki sposób zaspokajają.

I jeszcze jedna kwestia. Będą też nagminnie podsłuchiwać i monitorować po to tylko, żeby zdobyć informacje gospodarcze, tajemnice firmowe. Dla celów nieuczciwej konkurencji (sprzedać konkurencji, udostępnić szwagrowi który też chce taką firmę założyć itp.).