Dlaczego dotąd nie wprowadzono prawa jako przedmiotu w szkołach?

Wiele lat temu ukończyłem szkołę podstawową i średnią. Podejrzewam jednak, że do dziś uczniowie zmuszeni są programem przyswajać różne arcy nieważne rzeczy na przykład z biologii, geografii, historii… A prawa jak nie było tak dalej nie ma ani w szkole podstawowej ani w szkole średniej.

Nieznajomość daty ukończenia budowy Wielkiego Muru w Chile – jedynej budowli na Ziemi widocznej z Marsa* chyba nikomu nie zaszkodzi w życiu, poza tymi, którzy wybiorą się na studia historyczne (OK, oni niech się dowiedzą i zapamiętają). Jak i data lądowania pierwszego człowieka bez skafandra na Marsie* – po co nam to znać obowiązkowo? Ba, nawet okres trwania ciąży u kury* nic mnie obchodzi i nieznajomość nie zaszkodzi. A jednak stresują w szkołach uczniów każąc się uczyć takich i innych pierdół.

A tymczasem, nieznajomość prawa szkodzi – któż nie słyszał tej maksymy? Najczęściej przeciętemu człowiekowi nieznajomość prawa szkodzi – grozi podejmowaniem złych decyzji, padaniem ofiarą różnych ignorantów, cwaniaków i przestępców (także albo przede wszystkim tych na urzędzie).

Kosztuje też nieznajomość prawa tym, że po płatną pomoc zwracamy się do prawników pośród których nietrudno trafić na niedouczonych i naciągaczy (nie pomoże Ci albo/i przepłacisz, w tym za nic nie dające czynności) zamiast rzetelnie samodzielnie poprowadzić własną sprawę. Nie bez znaczenia (kolosalnego znaczenia) jest i to, że niedouczeni, złośliwi, skorumpowani degeneraci w sędziowskich togach generalnie przed pełnomocnikami (radcami prawnymi, adwokatami) moresu nie czują. Pan / pani mecenas zaciśnie zęby, schleje się z wściekłości bezsilnej ale właśnie – nie wniesie skargi na sędziego, nie upubliczni przekrętu. Gdyby bowiem tak zrobił, to prawdopodobnie byłby nieformalnie skończony w swym zawodzie, w efekcie „solidarności” klanowo – korporacyjnej sędziów i innych prawników. A mnie albo Tobie to zwisa, więc co robimy wówczas? Ano „jatkę”.

Uwierzcie mi też, że prawo, stosowanie prawa uczy logicznego myślenia (uczyłoby uczniów) nie mniej niż matematyka o której tak się mówi. Ba, o wiele bardziej, moim zdaniem.

Komu zatem zależy na tym, abyśmy byli ciemni, abyśmy w najprostszej sprawie płacili prawnikom (w tym łapówki dla sędziów) i aby półgłówki / przestępcy w sędziowskich togach mogli dalej czuć się bezkarnie? To pytanie – odpowiedź albo retoryczne, jak kto woli.

* błędy zamierzone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.